Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności

Wyprawa na Pomorze - relacja

Aktualności | 2008-02-19 | Publikujący: Koło NOTEĆ Drawski Młyn

Trójka członków naszego Koła spędziła weekend nad Regą

Weekend 16-17 lutego - w trójosobowej obsadzie (Wojtek, Jacek i Krzysztof, czyli Ja) wybraliśmy się na długo planowaną wyprawę na Pomorze. Celem wyprawy była rzeka Rega i oczywiście trocie i łososie. Wybraliśmy dobrze nam znany z poprzednich lat odcinek rzeki poniżej Trzebiatowa w okolicach miescowości Nowielice. Jako bazę noclegową wybraliśmy sprawdzone już poprzednio Gospodarstwo Agroturystyczne Dwie Podkowy w Nowielicach - szczerze polecamy.

Wyjazd z Drawskiego Młyna w sobotę o godz. 4.00 rano; drogi u nas w dobrym stanie - mokre ale nie oblodzone, gorzej już było od Mirosławca na północ - odcinkami drogi oblodzone i przyprószone śniegiem, termometr wskazuje od 4 do 1,5 stopnia poniżej zera - trzeba uważać. Szczęśliwie docieramy na miejsce, prostujemy kości po podróży - zwłaszcza Wojtek ;-) , i zaczynamy łowienie.

Pomorze przywitało nas świetną pogodą - temperatura powietrza nieco powyżej zera, niebo zachmurzone i "zero" wiatru (później okaże się, że tych "zer" było jeszcze więcej). Łowienie rozpoczynamy w sprawdzonej miejscówce nieco powyżej starego mostu kolejowego. Poziom wody w rzece dosyć niski, woda zupełnie w korycie - widać że poziom obniżył się w ostatnich dniach (nie wróży to dobrze). Po dokładnym obłowieniu pierwszej miejscówki niestety bez kontaktu z rybą postanawiamy ruszyć w dół rzeki.

Dokładnie obławiamy rzekę; praktycznie na całym odcinku naszej wędrówki. Jedyny plus niskiego stanu wody to bardzo dobra dostępność brzegów.

Podstawową przynętą są oczywiście trociowe woblery naszego kolegi Irka Gębskiego z Lędyczka, trochę czasu poświęcam też na łowienie wahadłówkami kupionymi w poprzednim sezonie nad Regą od starszego wędkarza z Gryfic (spotkaliśmy go teraz również), próbuję też łowić na własnoręcznie robione miedziane karlinki.

Mija południe, a my ciągle przesuwamy się w dół rzeki bez kontaktu z rybą. Mijamy całkiem sporo wędkarzy - niestety oni też jeszcze dzisiaj nie widzieli ryby. Rozmawiamy z miejscowymi - ostatnio nie jest dobrze z rybami - wchodzą do rzeki z morza jedynie po kilku dniach wiejących wiatrów i wtedy można na coś liczyć.

Jest już późne popołudnie, a my jesteśmy dobre 5-6 kilometrów w dół rzeki od miejsca rozpoczęcia wędrówki. Postanawiamy wracać do bazy; w drodze powrotnej już nie łowimy. Po długim i wyczerpującym marszu docieramy do punktu wyjścia. Mimo zmęczenia postanawiamy jeszcze raz obłowić okolice mostu kolejowego; niestety bez efektów. W akcie desperacji zakładam nawet na chwilę 10-gramowego Storma w kolorze strzebli, niestety zrywam go w nurcie i tym akcentem kończę wędkowanie tego dnia. Wojtek i Jacek również dają z wygraną i wracamy do kwatery, pełni nadziei na niedzielę.

Niedzielny poranek wita nas zupełnie inną pogodą - zimno i strasznie wieje, jest nadzieja na ryby, ale.... za kilka dni :-( Postanawiamy podjechać samochodem w dół rzeki i sprawdzić jej odcinek w okolicach Mrzeżyna. Niestety silnie wiejący z zachodu wiatr (prosto w twarz) nie pozwala nam zbyt długo i precyzyjnie obłowić tego odcinka rzeki. Będąc już w Mrzeżynie robimy sobie mała przerwę w wędkowaniu i postanawiamy rzucić okiem na nasze morze. Jacek robi kilka fotek i wracamy (wiatr zecydowanie nie sprzyja nadmorskim spacerom).

Wracamy do Trzebiatowa, aby tam przejechać na drugi brzeg rzeki i dalej pojechać w dół w okolice przepompowni. Tam spotykamy kilku wędkarzy - niestety podobnie jak w sobotę nikt nie widział i nie miał kontaktu z rybami.

Po południu kończymy wędkowanie i wracamy do domu. Niestety tym razem nie udało nam się złowić żadnych ryb, więc trzeba będzie zaplanować kolejną wyprawę...


Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia